poniedziałek, 18 marca 2013

Kalosze, kalosiki!

Na kalosiki chorowałam już dłuższy czas. Pogoda w Anglii jaka jest każdy wie- słynie ze zmienności i dużej ilości deszczu. Moje człapaki, w których przechodziłam okres gdy Londyn zaatakowała zima, cieplutkie, wygodne, emu-podobne na deszczu kompletnie się nie sprawdziły, dwa razy o mało co się nie zabiłam (podeszwa się wygładziła i mogłam się ślizgać po mokrej nawierzchni) nie wspominając o dużej chłonności wody- jak gąbeczka, a ja dużo łażę w ciągu dnia po dworze więc oglądając prognozę pogody na kolejne dni bez dłuższego namysłu udałam się na poszukiwania nieprzemakalnego obuwia- krótkich kaloszy. 


Ze względu na bardzo okrojony budżet odwiedziłam sklepy, w których można obkupić się za niewiele. Na celownik poszły angielskie- ShoeZone, Store TwentyOne, Primark.

Pierw odwiedziłam ShoeZone- nic, kompletnie nic. Wszystko wiosenne, a to co zostało z kolekcji zimowej i jesiennej już wyprzedane, zostały same niedobitki.

Potem udałam się do StoreTwentyOne- lubię ten sklep, choćby ze względu na to, że bardzo często mają różne promocje. I w ten oto sposób z budżetem 30 funtów kupiłam 2 pary butów i dwie chustki, które skradły moje serce:-) Kocham wiosnę i letnie wieczory ze względu na możliwość noszenia chust, które potrafią ożywić nawet najzwyczajniejszy ubiór, nie wspominając o ich miękkości.


Właściwie na tym powinnam swoje zakupy zakończyć...ale.

Po drodze (o zgrozo, tak to się właśnie zaczyna- wystarczy, że coś jest po drodze;-)), a więc po drodze- Primark- inaczej Prajmani. 
U pewnej znanej blogerki- a dokładniej u Ciasteczka KLIK dowiedziałam się kiedyś o kaloszach, które urzekły mnie niesamowicie: Mel Shoes- kalosze w wersji mini, z kokardką:-).

Można je zamówić online za 30 funtów plus koszt przesyłki, można też znaleźć w sklepach stacjonarnych tj. River Island, Office. Online to nie dla mnie, ja mam dziwne stopy z wysokim podbiciem i ciężko mi znaleźć takie które będą naprawdę pasowały do stóp, dlatego nie chcę kupować w "ciemno". 
W River Island byłam, ale kaloszy brak. Musiałabym się wybrać do większego sklepy np. na Oxford, ale zupełnie mi w tym tygodniu to nie po drodze.

Wracając do Primarku- Ciasteczko w swoim poście wspominała że Primark ma w swojej ofercie podobne kalosiki (choć było to na jesień) do tych z kolekcji Mel.
Faktycznie, były bardzo podobne za 12funtów...w kieszonce tyle zostało.
Były różowe- słodkie, oj słodkie, ale co za dużo to nie zdrowo;-)
Były czerwone w białe kropki (bez kokardki)
I były te, na które się zdecydowałam- kolor miętowy, z kokardką i co zauważyłam dopiero w domu- świecące w ciemności...bajer. Zupełnie według mnie zbędny, ale podejrzewam, że nie będę miała za dużo okazji nosić ich w ciemności;-).
Porównując do Mel wiele im brakuje, ale mam nadzieję że sprawdzą się przy mokrej nawierzchni i nie dopuszczą do siebie wody od spodu.



I na koniec- za 2 tygodnie przeprowadzamy się do nowego miejsca- duży pokój, ogródek i możliwość zwiezienia mojego pupila z Pl.:-). Cieszę się bardzo z tego powodu, mam nadzieję że tym razem trafimy na ludzi, którzy będą szanować innych:-).


Lubicie kalosze?
Macie swoje ulubione marki?

Pozdrawiam!

25 komentarzy:

  1. Fajnie miętowe kalosze :)Takie eleganckie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam jedne kalosze i często mi się przydają w okresie wiosennym i jesiennym. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. fajniutkie :)) optymistyczny, wiosenny kolor!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne kalosze ! Też se muszę takie sprawić.

    OdpowiedzUsuń
  5. O panie :D kalosze fluorescencyjne :D niezwykłe!!! Mnie się szalenie podobają te brązowe z różową kokardką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mi też, Mel'ki:-)
      Jeszcze nie powiedziałam im ostatecznie do widzenia:D

      Usuń
  6. muszę w końcu kupić bo mam dosć przemakającego obuwia!

    OdpowiedzUsuń
  7. urocze te kaloszki, napisz potem jak się nosi, bo z Primarkiem to nigdy nie wiadomo, przynajmniej z moich doświadczeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nosiłam je w sobotę, na dworze było paskudnie jak sama wiesz:D
      Skarpety suche. Wygodne w noszeniu, choć pomimo 2par skarpet było zimno w stopy- ale wiadomo, kalosze nie są od ochrony przed zimnem. A jak wróciłam do domu, zdjęłam je w korytarzu i po zgaszeniu światła świeciły jak stopy ducha:D O mamo...nie wiem czy będę miała odwagę je nosić wieczorem:D

      Usuń
  8. mnie kalosze niestety nie przekonują, za to reszta Twoich zakupów jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie przekonują ze względu na przemakające obuwie, do którego mam szczęście, choć jeszcze nie wiem do końca jak to będzie z tymi. Następnym razem zainwestuje większą kwotę i kupię coś niezawodnego co posłuży na długi czas:-)

      Usuń
  9. Dziękuję dziewczyny:*
    Już mam trochę więcej odwagi, żeby je założyć:D póki co pogoda znośna, czasami coś pokropi. Ale przy pierwszym mocniejszym deszczu na pewno je przetestuję:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno cały weekend w Londynie ma padać śnieg! ja to w ogóle nie mam zimowych butów więc nie wiem co zrobię :D

      Usuń
    2. Snieg zamienił się od razu w kałuże- poradziłaś sobie:-)?

      Usuń
  10. prześliczne są, i ten kolor!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, cieszę się że się podobają:D

      Usuń
  11. ja chcę te czarne z kokardką! widziałam pełno takich w sklepach - chyba czas na zmianę kaloszy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mi też się strasznie podobają, jak będzie wolny grosik na pewno się zaopatrzę:D

      Usuń
  12. Tylko raz odwazylam sie zalozyc kalosze w UK podczas zimy. W stopy bylo mi niewyobrazalnie zimno.Ten rodzaj obuwia rewelecyjnie sprawdza sie podas deszczow ale nie mroznej zimy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za pozostawiony komentarz! :-)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...