![]() |
| Truskawkowy blond? Dla mnie to rudości, ale truskawkowy blond tak ładnie brzmi;-) |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki Ajurwedyjskie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki Ajurwedyjskie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 29 października 2012
Truskawkowy blond? Rudy?- czyli powtórka z NUPUR Mehendi
czwartek, 2 sierpnia 2012
Maseczka przyciemniająca włosy; Maseczka ze spiruliny
Dzisiaj poruszę w poście 3 kwestie. Pierwsza związana jest z moją ostatnio ciągnącą się jak makaron spaghetti walką o piękny kolor włosów, druga ma związek z moją cerą która bywa czasami kapryśna, a ostatnio również troszkę zaniedbana, trzecia dotyczy fryzury, jaką czasami sama zrobi mi się na głowie, nie mniej jednak nie jestem do niej przekonana i właściwie nie wychodzę w niej "do ludzi";-).
Od razu powiem, że wcześniej, zaraz po rozjaśnieniu, troszkę się bałam robić maseczkę Kalpi Tone, ponieważ zewsząd prawią, że jest do włosów ciemnych a na jasnych powoduje przyciemnienie- jednak przy ostatnich zielono żółtych barwach moich włosów, poczułam się nieustraszona i naciapałam na włosy przygotowaną papkę dumnie nosząc ją przez godzinę na włosach (przy okazji zastanawiając się co tym razem wyjdzie mi na głowie;-). Przyznam szczerze, że tęskniłam za jej zapachem- intensywnym ziołowym.
Przy okazji zabawy w maseczki, znowu zaczęłam się zastanawiać czego ja tak naprawdę chcę i doszłam do wniosku, że chciałabym mieć ciemny blond, który wygląda naturalnie i nie wymaga rozjaśniania włosów a jedynie farbowania. Może kiedyś uda mi się zejść do naturalnych- wtedy przy tym kolorze nie będzie widać odrostów.
poniedziałek, 18 czerwca 2012
Maseczka z płatków róży
Jakiś czas temu poszukiwałam maseczki idealnej. Trafiałam na różne- te drogeryjne w sasesztkach (ziaja, dermika itd), miałam kiedyś maseczkę glinkową z Tołpy, dłuższy czas stosowałam oczyszczającą z Biovaxa...cały rytuał wiązał się z zatapianiem nie tylko w wannie ale również w lekturze:-).
Dla mnie w maseczce najważniejsze jest działanie, zapach i to czy cały związany z nim zabieg przynosi mi przyjemność jak również w trakcie korzystania odczuwam obecność maseczki na buzi:-).
Obecnie nie mam wanny (nad czym ogromnie ubolewam bo przez całe życie miałam), a maseczkę stosuję rzadko ze względu na ...a zresztą, nie ma co się powtarzać:-)
Jak wiecie, uwielbiam zakupy u "Hindusów" i tam nabyłam kilka maseczek z glinki (multani, neeem) oraz maseczkę z płatków róży firmy Hesh- za jedyne 1,20 funta.
Skład: 100% Rosa Alba
Opis ze strony Helfy (bo tam też można go nabyć) :
Moje wrażenia
Mieszam proszek z wodą różaną, do momentu gdy papka nie spływa z łyżeczki. Nakładam palcami na wcześniej wypeelingowaną buzię, wmasowując w skórę. Ten etap jest bardzo przyjemny, ponieważ odczuwam leciutkie uczucie chłodzenia, mam wrażenie że na mej twarzy zawitała świeżość jaką uzyskuje się po przemyciu twarzy lodowatą wodą, taka pobudka dla cery;-).
Zapach jest cudowny, różany delikatny. Jeśli wiecie o co mi chodzi, czuję że mam maseczkę na buzi i czuję że działa tak jak powinna.
Zmywam po 20 minut jak zaleca producent- napierw ciepłą a później zimną wodą płuczę twarz.
Buzia jest zaróżowiona, wygląda zdrowo i promiennie:-). Jest happy;-)
3 słowa opisujące maseczkę:
Relaks, Piękno, Komfort

Jedna z ulubionych, wynagradza mi nawet brak wanny, w tym czasie latam często z innymi miksturami na włosach- z powodu ograniczenia czasowego planuję takie zabiegi kilka godzin wcześniej i zamiast leżeć i się relaksować kombinuję nowe papki;-).
Pozdrawiam Was serdecznie:)
Dla mnie w maseczce najważniejsze jest działanie, zapach i to czy cały związany z nim zabieg przynosi mi przyjemność jak również w trakcie korzystania odczuwam obecność maseczki na buzi:-).
Obecnie nie mam wanny (nad czym ogromnie ubolewam bo przez całe życie miałam), a maseczkę stosuję rzadko ze względu na ...a zresztą, nie ma co się powtarzać:-)
Jak wiecie, uwielbiam zakupy u "Hindusów" i tam nabyłam kilka maseczek z glinki (multani, neeem) oraz maseczkę z płatków róży firmy Hesh- za jedyne 1,20 funta.
Skład: 100% Rosa Alba
Opis ze strony Helfy (bo tam też można go nabyć) :
Puder Rose stworzony jest z najwyższej jakości płatków róż, które są doskonałym środkiem do różnorodnych kuracji.
Puder jest istotnym składnikiem w wielu kosmetykach do ciała.
Poza tym ma właściwości chłodzące i można stosować jako okłady na ciało i oczy.
Leczy infekcje skóry, stany zapalne, obrzęki i poparzenia.
Puder jest istotnym składnikiem w wielu kosmetykach do ciała.
Poza tym ma właściwości chłodzące i można stosować jako okłady na ciało i oczy.
Leczy infekcje skóry, stany zapalne, obrzęki i poparzenia.
Sproszkowane płatki róży służą jako peeling i składnik maseczek nawilżających i regenerujących do cery suchej,
dojrzałej i wrażliwej. Działają odżywczo, tonizująco i odmładzająco.
Płatki róży zawierają olejek lotny, tłuszcze, flawonoidy, witaminę C, kwasy organiczne, związki cukrowe.
Flawonoidy i witamina C wykazują synergizm we wzajemnym oddziaływaniu, zwiększają odporność naskórka na proces starzenia się.
Puder różany należy do delikatnych surowców kosmetycznych cenionych od niepamiętnych czasów.
Oryginalnie służy do pielęgnacji twarzy, ale to byłby duży błąd ograniczać w ten sposób jego zastosowanie :)
Możesz użyć pudru dodając go do ciepłej kąpieli, do samodzielnie przygotowywanych kosmetyków pielęgnacyjnych jak peelingi, maseczki itp.
Wymieszany z mleczkiem kokosowym (lub mleczkiem kokosowym zmieszanym z sokiem z limonek) służy jako NIESAMOWITA maseczka na włosy.
Włosy po takim zabiegu są niesamowicie miękkie i jedwabiste.
SPOSÓB UŻYCIA:
1. Puder dobrze wymieszaj z odrobiną wody do uzyskania rzadkiej papki.
Jeśli masz suchą skórę użyj w tym celu mleka.
2. Nałóż na twarz oraz szyję.
3. Pozostaw na skórze na 20 minut aż zaschnie.
4. Zmyj maseczkę najpierw ciepłą, a następnie zimną wodą.
dojrzałej i wrażliwej. Działają odżywczo, tonizująco i odmładzająco.
Płatki róży zawierają olejek lotny, tłuszcze, flawonoidy, witaminę C, kwasy organiczne, związki cukrowe.
Flawonoidy i witamina C wykazują synergizm we wzajemnym oddziaływaniu, zwiększają odporność naskórka na proces starzenia się.
Puder różany należy do delikatnych surowców kosmetycznych cenionych od niepamiętnych czasów.
Oryginalnie służy do pielęgnacji twarzy, ale to byłby duży błąd ograniczać w ten sposób jego zastosowanie :)
Możesz użyć pudru dodając go do ciepłej kąpieli, do samodzielnie przygotowywanych kosmetyków pielęgnacyjnych jak peelingi, maseczki itp.
Wymieszany z mleczkiem kokosowym (lub mleczkiem kokosowym zmieszanym z sokiem z limonek) służy jako NIESAMOWITA maseczka na włosy.
Włosy po takim zabiegu są niesamowicie miękkie i jedwabiste.
SPOSÓB UŻYCIA:
1. Puder dobrze wymieszaj z odrobiną wody do uzyskania rzadkiej papki.
Jeśli masz suchą skórę użyj w tym celu mleka.
2. Nałóż na twarz oraz szyję.
3. Pozostaw na skórze na 20 minut aż zaschnie.
4. Zmyj maseczkę najpierw ciepłą, a następnie zimną wodą.
Mieszam proszek z wodą różaną, do momentu gdy papka nie spływa z łyżeczki. Nakładam palcami na wcześniej wypeelingowaną buzię, wmasowując w skórę. Ten etap jest bardzo przyjemny, ponieważ odczuwam leciutkie uczucie chłodzenia, mam wrażenie że na mej twarzy zawitała świeżość jaką uzyskuje się po przemyciu twarzy lodowatą wodą, taka pobudka dla cery;-).
Zapach jest cudowny, różany delikatny. Jeśli wiecie o co mi chodzi, czuję że mam maseczkę na buzi i czuję że działa tak jak powinna.
Zmywam po 20 minut jak zaleca producent- napierw ciepłą a później zimną wodą płuczę twarz.
Buzia jest zaróżowiona, wygląda zdrowo i promiennie:-). Jest happy;-)
3 słowa opisujące maseczkę:
Relaks, Piękno, Komfort

Jedna z ulubionych, wynagradza mi nawet brak wanny, w tym czasie latam często z innymi miksturami na włosach- z powodu ograniczenia czasowego planuję takie zabiegi kilka godzin wcześniej i zamiast leżeć i się relaksować kombinuję nowe papki;-).
Pozdrawiam Was serdecznie:)
czwartek, 17 maja 2012
Rudości ciąg dalszy...:)
Cóż, stało się i coś czuję że tylko czas, woda i oczyszczanie pomoże:-).
1. Pierwszym sposobem na zmniejszenie skutków nieudanego eksperymentu, było pozostawienie na noc na mokrych włosach mieszanki miodu, kilku kropel cytryny odżywki i małej ilości wywaru rumiankowego. Wyczytałam na wielu forach że miód pozostawiony na mokrych włosach może je rozjaśnić, ponieważ w kontakcie z wodą wytwarza H2O2 czyli natlenek wodoru, który powoduje rozjaśnianie włosów- jest to bezpieczny sposób ponieważ proces ten zachodzi bardzo powoli, możliwe jest więc delikatne rozjaśnienie. Po nocy włosy umyłam, użyłam rumiankowej płukanki, wysuszyłam, ale niestety usłyszałam później, że kolor jest owszem rudawy- ale z zielonkawą postacią...cóż prawie się załamałam;-).
2. Dzisiaj mam wolne, więc walki ciąg dalszy:
Zestaw do zadań specjalnych:
Oleje:
- rycynowy (szybszy porost włosów) plus Amla Dabur (przyciemnienie koloru) plus musztardowy (nawilżenie i odżywienie włosów) plus 2 krople olejku lawendowego żeby zabić musztardowy zapach;-)
Proszki:
Płukanki:
- kawowa- przyspieszająca porost włosów, przyciemniająca
- szałwiowo-lipowa - wzmacniająca, przyciemniająca (szałwia), nawilżająca (lipa)
Maseczki:
- te w proszku powyżej (kalpi tone i amla- recenzje niebawem;-)
- Kalos Latte (wszystkie je znamy, ah ten piękny zapach:-))
Na koniec:
- przed suszeniem balsam nawilżający babuni miodowo mleczny
- na końcóweczki olejek macadamia <recenzja tu> (żeby włosy nie pachniały skoszoną trawą;-)))
Opis:
a) podgrzałam w miseczce olejek rycynowy, zmieszany z Amlą (dabur), olejem musztarodwym, miksturę nałożyłam na włosy na 2 godzinki
b) olej zmyłam Shikaki i Aritha w proszku plus Babydream fur Mama do kąpieli (aby troszkę lepiej się pieniło i oleje lepiej zeszły)
c) na włosy nałożyłam maseczkę Amla+Kalpi Tone (proszek), pozostawiłam na pół godziny, a w między czasie nałożyłam sobie na buzię maseczkę Multani ;-)))
d) zmyłam maskę, użyłam płukanki kawowej, nałożyłam Kalos Latte:-)
e) zmyłam kolejną maskę, użyłam płukankę szałwiowo- lipową....
f) przed suszeniem zabezpieczyłam włosy
g) włosy wysuszone z przodu przejechałam raz prostownicą...
Obecnie wyglądają tak:
Jak widać rudość została, ale kolor jest pogłębiony, nie jest mdły, ale przynajmniej zielonkawa poświata zniknęła:-).
Dzisiaj cały czas zlatuje mi na blogowaniu, czytaniu, szukaniu odkrywaniu...chyba się uzależniłam:-)
Przy okazji innego koloru włosów postanowiłam zmienić layout bloga- w parze z rudym ładnie wygląda zielony;-) mam nadzieję że się podoba.
Postanowiłam się nie załamywać i zrobić z rudości atut, robiąc makijaź dla rudowłoswej (którego ocztywiście nie widać na zdjęciach;-)) i uśmiechając się, bo w sumie nigdy nie byłam ruda:-) mało tego pooglądałam na google image zdjęcia rudowłosych i nawet pomyślałam, że może jeśli miałabym na głowie odpowiedni odcień dla siebie, nie byłoby to takie złe;-). Ale to może kiedyś...
Miłego dnia moje Panie:*
1. Pierwszym sposobem na zmniejszenie skutków nieudanego eksperymentu, było pozostawienie na noc na mokrych włosach mieszanki miodu, kilku kropel cytryny odżywki i małej ilości wywaru rumiankowego. Wyczytałam na wielu forach że miód pozostawiony na mokrych włosach może je rozjaśnić, ponieważ w kontakcie z wodą wytwarza H2O2 czyli natlenek wodoru, który powoduje rozjaśnianie włosów- jest to bezpieczny sposób ponieważ proces ten zachodzi bardzo powoli, możliwe jest więc delikatne rozjaśnienie. Po nocy włosy umyłam, użyłam rumiankowej płukanki, wysuszyłam, ale niestety usłyszałam później, że kolor jest owszem rudawy- ale z zielonkawą postacią...cóż prawie się załamałam;-).
2. Dzisiaj mam wolne, więc walki ciąg dalszy:
Zestaw do zadań specjalnych:
Oleje:
- rycynowy (szybszy porost włosów) plus Amla Dabur (przyciemnienie koloru) plus musztardowy (nawilżenie i odżywienie włosów) plus 2 krople olejku lawendowego żeby zabić musztardowy zapach;-)
Proszki:
![]() |
| Kolejność losowa- od lewej Kalpi tone- maska do włosów, Multani- glinka/maseczka na buzię, Aritha- naturalny szampon, Amla- maska do włosów, Shikakai- puder oczyszczający do włosów |
- kawowa- przyspieszająca porost włosów, przyciemniająca
- szałwiowo-lipowa - wzmacniająca, przyciemniająca (szałwia), nawilżająca (lipa)
Maseczki:
- te w proszku powyżej (kalpi tone i amla- recenzje niebawem;-)
- Kalos Latte (wszystkie je znamy, ah ten piękny zapach:-))
Na koniec:
- przed suszeniem balsam nawilżający babuni miodowo mleczny
- na końcóweczki olejek macadamia <recenzja tu> (żeby włosy nie pachniały skoszoną trawą;-)))
Opis:
a) podgrzałam w miseczce olejek rycynowy, zmieszany z Amlą (dabur), olejem musztarodwym, miksturę nałożyłam na włosy na 2 godzinki
b) olej zmyłam Shikaki i Aritha w proszku plus Babydream fur Mama do kąpieli (aby troszkę lepiej się pieniło i oleje lepiej zeszły)
c) na włosy nałożyłam maseczkę Amla+Kalpi Tone (proszek), pozostawiłam na pół godziny, a w między czasie nałożyłam sobie na buzię maseczkę Multani ;-)))
d) zmyłam maskę, użyłam płukanki kawowej, nałożyłam Kalos Latte:-)
e) zmyłam kolejną maskę, użyłam płukankę szałwiowo- lipową....
f) przed suszeniem zabezpieczyłam włosy
g) włosy wysuszone z przodu przejechałam raz prostownicą...
Obecnie wyglądają tak:
![]() |
| Bez lampy błyskowej |
![]() |
| Z lampą błyskową |
Dzisiaj cały czas zlatuje mi na blogowaniu, czytaniu, szukaniu odkrywaniu...chyba się uzależniłam:-)
Przy okazji innego koloru włosów postanowiłam zmienić layout bloga- w parze z rudym ładnie wygląda zielony;-) mam nadzieję że się podoba.
Postanowiłam się nie załamywać i zrobić z rudości atut, robiąc makijaź dla rudowłoswej (którego ocztywiście nie widać na zdjęciach;-)) i uśmiechając się, bo w sumie nigdy nie byłam ruda:-) mało tego pooglądałam na google image zdjęcia rudowłosych i nawet pomyślałam, że może jeśli miałabym na głowie odpowiedni odcień dla siebie, nie byłoby to takie złe;-). Ale to może kiedyś...
Miłego dnia moje Panie:*
wtorek, 15 maja 2012
I zrobiłam sobie bubu...
Dziś przedstawiam swój sposób na zepsucie sobie włosów (pod względem kolorystycznym):
oto Maska Godrej Nupur Mehndi
I nie będę o niej pisała, że zła że paskudna i fe, że omijać z daleka...tylko napiszę że gdy chcemy bawić się w zioła, poznajmy je najpierw dobrze...Ogólnie maska jest na pewno dobra dla włosów, skład jest dobry, ale niestety są skutki uboczne, zwłaszcza dla osoby, która tak jak ja, chce wrócić do swojego blond koloru....
Otóż, farba zawiera w składzie mehendi, mało tego na kwiat hibiskusa czyli ziółko które nadaje włosom czerwony odcień, cóż nie wiedziałam czym to jest i zamiast przed użyciem przeczytać, ja papkę przygotowałam, mało tego dodałam miodu i trochę cytryny (która pomogła utrwalić efekt...) trochę i pac na włosy na 2 godziny jak zalecał producent.
I nie będę o niej pisała, że zła że paskudna i fe, że omijać z daleka...tylko napiszę że gdy chcemy bawić się w zioła, poznajmy je najpierw dobrze...Ogólnie maska jest na pewno dobra dla włosów, skład jest dobry, ale niestety są skutki uboczne, zwłaszcza dla osoby, która tak jak ja, chce wrócić do swojego blond koloru....
Otóż, farba zawiera w składzie mehendi, mało tego na kwiat hibiskusa czyli ziółko które nadaje włosom czerwony odcień, cóż nie wiedziałam czym to jest i zamiast przed użyciem przeczytać, ja papkę przygotowałam, mało tego dodałam miodu i trochę cytryny (która pomogła utrwalić efekt...) trochę i pac na włosy na 2 godziny jak zalecał producent.
Z głowy okrytej folią i ręcznikiem (bo przecież to maska więc kompres wskazany) zaczęły cięknąć krople, nie byłoby nic w tym dziwnego gdyby nie fakt, że krople były pomarańczowo brązowe... pomyślałam- pewnie jakaś roślinka ma taki kolor i na pewno nie farbuje (o ja nawina...). Włosy zmyłam silnym strumieniem chłodnej wody, pochodziłam w turbanie. Zdjęłam turban i przeżyłam szok, na odrostach marchewka!, no to sru szybko pod prysznic, piana z SLS/Sles na włosy i szorowanie. Nie zniknęło...wysuszyłam włosy i efekt był następujący:
Tragedii nie ma, ale nie chcę tego koloru! Włosy nie są do końca wysuszone, a na żywo ten kolor jest trochę ciemniejszy i wpadający w ...miedź.Totalnie dla mnie nietwarzowy.
Myłam włosy już 3 razy, a teraz siedze z kompresem miodowo rumiankowo cytrynowym (czyt. 3 łyżki miodu, trochę odżywki, 2 krople cytrynki, kapka wywaru z rumianku) aby rozjaśnić włosy i może... sama nie wiem co zrobić..
Mehndi
...w ofercie Helfy pojawia się puder mehendi czyli
"Puder Mehandi Hesh jest naturalnym barwnikiem do koloryzacji włosów i wzmocnienia struktury włosów. Farbowanie włosów za pomocą Mehandi sprawia, że włosy wyglądają pięknie i zdrowo już po paru użyciach. Dodatkowo naturalnie chłodzi i w rezultacie pomaga uśmierzyć ból głowy gdy stosujemy pod postacią okładów. Może być stosowany zarówno do barwienia włosów, stóp, dłoni i paznokci dzięki czemu wyglądają atrakcyjniej.
Puder Mehandi Hesh to:
- sekret pięknych stóp i dłoni
- naturalny barwnik
- uśmierza ból głowy
- chłodzi
Mehendi jest sztuką zdobienia ciała za pomocą pasty z henny."
Ogólnie mehendi ma czerwonawy kolor...
![]() |
| Źródło |
"Puder Mehandi Hesh jest naturalnym barwnikiem do koloryzacji włosów i wzmocnienia struktury włosów. Farbowanie włosów za pomocą Mehandi sprawia, że włosy wyglądają pięknie i zdrowo już po paru użyciach. Dodatkowo naturalnie chłodzi i w rezultacie pomaga uśmierzyć ból głowy gdy stosujemy pod postacią okładów. Może być stosowany zarówno do barwienia włosów, stóp, dłoni i paznokci dzięki czemu wyglądają atrakcyjniej.
Puder Mehandi Hesh to:
- sekret pięknych stóp i dłoni
- naturalny barwnik
- uśmierza ból głowy
- chłodzi
Mehendi jest sztuką zdobienia ciała za pomocą pasty z henny."
Ogólnie mehendi ma czerwonawy kolor...
I już sama nie wiem co zrobić, macie jakieś pomyśły? Na pewno muszę odczekać, a jeśli ta rudość nie zniknie? Nie lubię u siebie rudości:(((
Subskrybuj:
Posty (Atom)








