Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SPA. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lutego 2012

Recenzje- TBS, Sanctuary oraz małe co nie co:)

Hej:-)
Mam dzisiaj wolne, a więc zgodnie z obietnicą czas nadrobić zaległości. Dzisiejszy post będzie trochę przydługawy, ale mam nadzieję że uda mi się Was nie zanudzić:-). 
Na koniec notki opisze swój lutowy numer jeden.
Dobra to lecimy.


1.Zacznę od prezentów.
Niedawno były walentynki, a kilka dni temu miałam imieniny- jak wspominałam wcześniej nie obchodzę ich, ale moi bliscy zrobili mi bardzo miły prezencik- cudowne kwiaty, coś słodkiego oraz coś kosmetycznego- mały zestaw kosmetyków The Sanctuary Spa Covent Garden, składający się z żelu pod prysznic (75ml), scrub'u do ciała (50 ml) oraz balsamu (75 ml). Wszystkie 3 produkty przepięknie pachną- i dla samego zapachu mam zamiar co jakiś czas ich używać, żeby za szybko nie wytracić:-).


Zabraniam kopiowania.
Główne dobroczynne składniki w przypadku balsamu to:
- Ekstrakt z korzenia imbiru - pobudza krążenie w skórze,
- Jojoba - lekki, naturalny emolient, który pomaga nawilżyć skórę,
- Witamina B5 - odżywia skórę.

Poza tym, sam skład nie jest aż tak cudowny, bo zawiera parafinę ciekłą, która na dłuższą metę dla skóry może być zbytnio zapychająca, ale mimo wszystko balsam daje uczucie nawilżenia, a zapach zostaje na długo:-).
Co urzekło mnie dodatkowo to opakowanie zestawu- cudowne wąskie pudełeczko, w soczystych barwach z motywem kwiatów i motyli- ponoć to opakowanie również spowodowało że dostałam taki prezencik a nie inny, ponieważ swojego czasu miałam ogromnego bzika na punkcie motyli.

2.Ciastka i walentynki.
Druga sprawa, to ciastka, nie było kiedy ale muszę się pochwalić- moja przygoda z kuchnią zaczęła się dopiero jakiś rok temu, lubię gotować i czasami eksperymentować. Jeśli chodzi o walentynki- raczej nie są dla mnie jakimś szczególnie szczególnym (;-)) dniem, ale mały podarunek w ramach tego święta sprawia przyjemność- i wszystkie to wiemy. Otrzymałam więc dwa malutkie pudełeczka, których zawartość była bardzo słodka i miła dla oka. 

Zabraniam kopiowania.
Ja stwierdziłam, że zrobię pierwszy raz w życiu ciasteczka:-). Mąka, jajko, cukier, śmietana, proszek do pieczenia, trochę inwencji twórczej (chodziłam cały ranek po sklepach w poszukiwaniu foremek do ciastek i nie znalazłam...) i serca i choć ciastka w kształcie są nieco zdeformowane;-) zostały pochłonięte po upieczeniu w ciągu jednego dnia:-) a samo ich upieczenie oraz radość mojego walentego były bardzo satysfakcjonujące:). Jednak cały proces tworzenia był trochę stresujący- wzięłam prosty przepis z internetu, ale ciasto mimo wszystko się kruszyło, nie chciało się zbić w jedną masę. W zapasie miałam śmietanę, jajek wrzuciłam więcej i jednak coś z tego wyszło;-). 
Gdy wzięłam się za formowanie ciasteczek  , otrzymałam informację, że luby będzie wcześniej więc musiałam zwiększyć obroty. Bałam się że z tego pośpiechu nic nie wyjdzie, ale na szczęście zapach unosił się w całym mieszkaniu co nie odbiegało od smaku upieczonych, ciepłych i kruchych ciasteczek:-). 
A Wy macie jakieś swoje ulubione przepisy na ciastka? Jeśli tak, będę wdzięczna za podesłanie. Polubiłam ich tworzenie, ciastka włanoręcznie zrobione są zdecydowanie lepsze niż kupne. 

3. Zakupy w TBS
Kolejne produkty, których używanie sprawia mi przyjemność to żele pod prysznic z The Body Shop.
Spędziłam w sklepie The Body Shop około 30 minut, wąchając wszystko co wpadło mi w ręce i nie mogłam się zdecydować co wybrać- docelowo miałam wyjść z szamponem oczyszczającym, ale żaden skład nie urzekł mnie tak jak nawilżającego ->recenzja.
Zdecydowałam się na dwa żele pod prysznic, ponieważ w parze kosztowały 6funtów- czekoladowy oraz shea. Dodatkowo dałam się namówić na kartę stałego klienta, która kosztowała mnie 5 funtów, ale w zamian za to dostałam rabat 20 % na tamte zakupy oraz w prezencie żel pod oczy. Karta niesie ze sobą inne korzyści, przy każdym zakupie 10% taniej a przy regularnych zakupach profity w postaci jednego prezentu, a na urodziny darmowy upominek:-). 



Porównanie żeli pod prysznic:

Składy przyjazne dla skóry, ale jak dla mnie to pod względem nawilżenia i ogólnych odczuć wygrywa obecnie czekoladowy.



Powyżej umieściłam też zdjęcie skład żelu pod oczy z TBS- nie jest aż taki zły, ale wg mnie żel nie robi nic. Jedynie gdy włożę go do lodówki i użyję rano znika efekt zaspanych oczu:-), jednak nie zawsze pamiętam o wyjęciu, więc używam go sporadycznie.

W zapasie mam jeszcze dwie recenzje, ale one są tak wspaniałe że umieszczę je w zupełnie nowym poście;-). 
Mam nadzieję, że nie zanudziłam;-) tymczasem idę zrobić sobie własne SPA i czerpać przyjemność z wolnego dnia i nadrabiać pozostałe zaległości;-).
Pozdrawiam Was ciepło!

sobota, 14 stycznia 2012

SPA - czyli dzień dla dłoni i paznokci

Przez ostatni tydzień skupiałam się na bardzo intensywnej pielęgnacji włosów, obiecując sobie że w sobotę skupię się tylko na paznokciach, a włosy dostaną tylko mycie i odżywkę;-). 


Dzień dla dłoni i paznokci. Zabraniam kopiowania.
Po pierwsze dzień pod znakiem SPA zaczęłam od pysznego śniadanka.
Jogurt naturalny+ kilka orzechów z lidla+ płatki owsiane+ 2 kromki kruchego chlebka


Orzechy z Lidla (cena koło 9 zł)
 http://www.rezeptefuchs.de/album/Alesto_Nuts_Royal_(Nussmischung)_4076/1
Jadłyście już te orzeszki z Lidla? Mieszanka blanszowanych (obróbka cieplna żywności, nie pozbawiająca witamin ale usuwająca szkodliwe substancje) bardzo smacznych i wartościowych orzechów- laskowe, włoskie, nerkowca. Uwielbiam przed nauką je powcinać, albo zamiast słodyczy (z czym ostatnio staram się walczyć;)), dzisiaj posłużyły jako posiłek na start dnia. Chyba nie muszę pisać, że orzechy mają bardzo dużo składników odżywczych dla naszych główek;-) (kalorie to sprawa drugorzędna ale mnie nie to nie zniechęca ).
A to wszystko dlatego, że masło się skończyło, a nie zjem kanapki bez masła;-) więc wzięłam to co zostało a co można było użyć do śniadania. Muszę zacząć jeść pełnowartościowe śniadanka- świetnie się po takim czuję:-). 
Do sedna.
SPA dla paznokci i dłoni- Krok po kroku
1. Peeling
- Miseczka,
- 1 łyżeczka cukru,
- oliwa z oliwek.
Aby usunąć martwy naskórek i ułatwić skórze wchłanianie dobroczynnych składników, pierwszą rzeczą jaką robię jest peeling dłoni.
Najpierw ręce moczę w ciepłej wodzie, żeby otworzyć pory i peeling był bardziej skuteczny. Następnie delikatnie wmasowują miksturę w dłonie, zwracając szczególną uwagę na skórki i okolice paznokci, oraz zewnętrzne boki dłoni (często mi się wysuszają te miejsca). Resztki peelingu można wykorzystać na usta delikatnie je masując.


1. Peeling dłoni. Zabraniam kopiowania.
2. Wartościowa Kąpiel.
-Miseczka,
-2 łyżki oliwy z oliwek,
-ok.3,4 kropel keratyny hydrolizowanej,
-1 łyżeczka olejku rycynowego,
-kapsułka witaminy E (a+e również można do tego użyć).
Składniki mieszam ze sobą, podgrzewam miseczkę stawiając ją na kubek z gorącą wodą (dzisiaj 2w1 czyli miseczka na kubeczku z poranną kawą). Kąpię ręce -mikstury wychodzi mało, nie da rady zanurzyć całych rąk, więc polewam na przemian ręce wmasowując w skórę i paznokcie. Czynność trwa około 10 minut. 


2. Oddział do zadań specjalnych:-). Zabraniam kopiowania.
To co zostanie, można zużyć na końcówki włosów. 
3. Maska.
Po kąpieli, ręcznikiem papierowym ścieram nadmiar mikstury, a następnie zakładam rękawiczki bawełniane (ja swoje kupiłam w Rossmanie za ok 10 zł.). To pozwoli wniknąć składnikom jeszcze lepiej w skórę pod wpływem ciepła wytwarzanego przez nasze ciało. Rękawiczki mam założone przez ok 15 minut. 
4. Usuwanie skórek i nadawanie kształtu.
Aby nadać paznokciom estetyczny wygląd, należy usunąć skórki, które narosły przy nasadzie paznokcia. Ja robię to drewnianym patyczkiem (biologiczny manicure), wcześniej wsmarowując w nie żel do zmiękczania skórek z Eveline. Następnie papierowym pilnikiem nadaje kształt pazurkom.
5. Odtłuszczenie paznokcia.
Aby odtłuścić paznokcie używam wacika z małą ilością zmywacza i kilka kroplami wody (sam zmywacz jest za mocny i trochę psuje efekt zabiegu wysuszając paznokcie), aby móc nałożyć lakier (bez tego robią się bąble na lakierze i nie trzyma się on długo).
6. Odżywka do paznokci.
Paznokcie maluję lakierem -odżywką z eveline, pisałam o nim TU. Bardzo lubię jej działanie, jak do tej pory jest moim Nr.1 :-).
7. Rybka- agent specjalnej troski;-).
Na koniec, jak lakier podeschnie, wsmarowuję rybkę GALa w skórki (alternatywnie olejek z JOKO), o których pisałam TU.) Nie wyobrażam sobie pielęgnacji paznokci bez tych preparatów.


Efekt końcowy:
Finito:-). Zabraniam kopiowania
Kilka moich wskazówek, pozwalających utrzymać paznokcie w dobrej kondycji:
1. Myjcie naczynia w gumowych rękawiczkach- to zapobiegnie ich wysuszeniu i łamaniu (moim to bardzo pomogło). Detergenty zawarte w płynie do mycia naczyń, wypłukują z rąk i paznokci naturalną warstwę ochronną.
2. Wcierajcie przed snem, lub kiedy macie wolną chwilę i ręce nie są Wam potrzebne- olejki pielęgnacyjne. Wiem, że niektóre dziewczyny chwalą sobie też wcieranie Oliwy z oliwek.
3. Odżywiajcie się zdrowo- tutaj fajny artykuł nt. diety wzmacniającej nasze paznokcie- Dieta na zdrowe paznokcie- artykuł
4. Nakładajcie na paznokcie odżywki - ja uwielbiam tę, o której wyżej wspomniałam, ale wiadomo, że czasami zdania są podzielone i każdy musi sprawdzić co mu najbardziej odpowiada.


To są moje wskazówki,staram się do nich stosować od jakiegoś czasu,  ale jest mnóstwo dziewczyn o pięknych paznokciach, które również mają swoje sprawdzone sposoby na mocne i zachwycające pazurki:-). 
Blogi i internet to ogromna skarbnica wiedzy:-). 


Miłego dnia:-)
Mua:**
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...